Maluch przed ekranem. Jak chronić dzieci przed negatywnym wpływem technologii

Dziecko w świecie ekranów
To jedna z tych książek, które chciałabym mieć kilka lat temu, myślę, że uchroniłaby mnie przed popełnieniem kilku błędów. Kiedy dzieci są małe, często po prostu brakuje nam wiedzy, jak mądrze korzystać z ekranów – co może być problemem, na co zwracać uwagę i czym zastąpić telefon czy bajkę w codziennych sytuacjach.
Książka jest napisana przede wszystkim z myślą o dzieciach do 4. roku życia, ale moim zdaniem każdy rodzic dużo z niej wyniesie, niezależnie od wieku dziecka.
Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autorka podchodzi do tego tematu. Nie krytykuje rodziców, nie ocenia i nie próbuje wzbudzać poczucia winy. Jest w niej dużo zrozumienia dla tego, że ekran czasem naprawdę wydaje się najprostszym rozwiązaniem. Zamiast tego autorka tłumaczy, dlaczego tak trudno nam się od ekranów oderwać i jak ich częsta obecność od najmłodszych lat wpływa na rozwijający się mózg dziecka.
Dużo dowiemy się o dopaminie i mechanizmach, które sprawiają, że chętnie sięgamy po telefon, ale też o tym, jak technologia wpływa na… dorosłych. Ta część bardzo mi się podobała, bo książka nie pokazuje problemu wyłącznie z perspektywy dzieci.
Warto czasem spojrzeć również na własne zachowania i zastanowić się, ile razy sami odruchowo sięgamy po telefon (według badań przeciętny dorosły dotyka swojego telefonu 2617 razy dziennie i spędza przed ekranem 5 godzin i 48 minut dziennie – te liczby robią wrażanie, prawda?).
Autorka dorzuca też sporo ciekawostek i pojęć, które pomagają lepiej zrozumieć nasze zachowania.
Poznamy między innymi phubbing – słowo określające ignorowanie drugiej osoby na rzecz telefonu, binge watching, czyli oglądanie kolejnych odcinków niemal bez przerwy, autyzm cyfrowy – potoczne określenie problemów z komunikacją, budowaniem relacji i zachowaniem, które mogą być związane z nadmiernym korzystaniem przez dzieci i młodzież z urządzeń cyfrowych czy fantomowa sygnalizacja telefoniczna – sytuacja, w której wydaje nam się, że nasz telefon zawibrował.
Najważniejsze jest jednak to, że książka nie zatrzymuje się na informowaniu o zagrożeniach.
Daje naprawdę dużo konkretnych wskazówek: co robić, kiedy ekrany już są obecne w życiu dziecka, jak reagować w trudnych sytuacjach, czym można je zastąpić i jak budować zdrowsze nawyki.
To nie jest więc książka, która ma sprawić, że rodzic zacznie wyrzucać sobie każdą włączoną bajkę. Wręcz przeciwnie – autorka podchodzi do tematu z dużym zrozumieniem i zamiast oceniać, pomaga lepiej zrozumieć, co ekrany robią z nami i z naszymi dziećmi. Pokazuje mechanizmy, o których często po prostu nie mamy pojęcia, i daje sporo konkretnych wskazówek, które można wykorzystać na co dzień.
I chyba właśnie to podobało mi się w tej książce najbardziej. Skłania do zastanowienia się nie tylko nad tym, ile czasu nasze dzieci spędzają przed ekranami, ale też nad naszymi własnymi nawykami. Bo wiedza o mądrym korzystaniu z technologii jest dziś potrzebna nie tylko dzieciom, ale nam, dorosłym, również.
Książkę warto przeczytać zanim ekran na dobre zadomowi się w codzienności dziecka, ale też wtedy, gdy już jest jej częścią. Znajdziemy w niej nie tylko wartościową wiedzę, ale też konkretne wskazówki, które łatwo przełożyć na codzienne życie.
Bardzo Wam ją polecam.
Tekst powstał we współpracy reklamowej z wydawnictwem Znak
Kategoria wiekowa: 18+
Format: 140 x 205
Tekst: Adrianna Dzięgielewska
Liczba stron: 256
Rok wydania 2026
Wydawnictwo Znak Emotikon







